Walka z anglojęzycznymi przekłamaniami o Polsce (Nowy Dziennik)

Dodano: 19.07.2017 r.

Józef Piłsudski to faszysta, powstanie warszawskie wybuchło w 1943 r. w getcie, a wojny polsko-bolszewickiej z 1920 r. nie było. Takie informacje zawierają popularne amerykańskie podręczniki do historii. Korzystają z nich miliony licealistów i studentów. Wojnę przekłamaniom wypowiedzieli jednak polscy historycy. Przekonują autorów i wydawców do zmian. Od 11 lat trwają spotkania naukowców z najbardziej prestiżowych uniwersytetów na Zachodzie pod hasłem “Recovering forgotten history”.

Celem długoterminowego projektu, zainicjowanego przez prof. Andrzeja S. Kamińskiego, założyciela Fundacji Przestrzeni Obywatelskiej i Polityki Społecznej, jest wprowadzenie istotnych zmian do anglojęzycznych podręczników historii poświęconych kulturze europejskiej i historii świata. Omawiane podręczniki najczęściej pomijają albo wypaczają obraz polskiej historii, kultury i współczesności naszego kraju. Należący do tzw. core curriculum przedmiot historia europejskiej cywilizacji czy zamiennie cywilizacje świata (lub historia świata) obowiązuje na wszystkich kierunkach studiów, we wszystkich college’ach amerykańskich. Ze względu na masowość odbiorcy, podręczniki ukazują się w setkach tysięcy egzemplarzy, a po wznowieniach osiągają nawet milionowe nakłady. Periodyczne reedycje tych książek (z reguły co dwa, trzy lata) stwarzają możliwość wprowadzania zmian i korekt do kolejnych wydań. Istotną częścią każdej konferencji jest również zapoznawanie jej uczestników z bogatym dziedzictwem kulturowym Polski, obiektami i zabytkami, ważnymi także z punktu widzenia historii Europy i świata.

Podczas dwutygodniowych spotkań trwają intensywne konsultacje między polskimi historykami i politologami a ich kolegami ze Stanów Zjednoczonych Ameryki, Kanady, Izraela i Europy. Polscy specjaliści poddają wnikliwej analizie monografie i podręczniki akademickie pisane przez zachodnich kolegów. Tym samym wprowadzamy dorobek polskiej historiografii i przekazujemy polski punkt widzenia na dyskutowane zagadnienia. Seminarium stwarza możliwość nawiązywania bezpośrednich kontaktów między naukowcami specjalizującymi się w tych samych zagadnieniach i prowadzi do wymiany naukowej, odbywającej się już poza seminarium. Od kilku lat goście zapraszają polskich ekspertów do wygłaszania wykładów na swoich uczelniach. Dzięki możliwości uwrażliwiania gości na polską narrację rośnie otwartość na publikowanie książek traktujących o naszej części Europy, pisanych przez polskich historyków, którzy pracują na amerykańskich uniwersytetach. Wydawcy uczestniczący w projekcie publikują również książki ekspertów, których doceniono w dyskusjach nad omawianymi podręcznikami podczas seminariów.

PREZES FUNDACJI O PROJEKCIE

Prezes Fundacji Przestrzeni Obywatelskiej i Polityki Społecznej Eulalia Łazarska mówi "Nowemu Dziennikowi", że pomysł projektu narodził się 11 lat temu. “W 2006 r. MSZ ogłosiło konkurs, w którym jako priorytety wystąpiły: promocja Polski w świecie i promocja historii Polski w świecie. Prof. Andrzej Kamiński, wykładający historię w USA, posiadał wielką wiedzę i na temat nieobecności Polski w podręcznikach amerykańskich oraz przekłamaniach. Połączył obydwa tytuły i stworzył projekt pod nazwą: 'Przywracanie zapomnianej historii. Wyobrażenia o Europie Środkowo-Wschodniej w amerykańskich podręcznikach akademickich' – wyjaśnia nasza rozmówczyni. – Tytuł ten, na skutek rosnącego zainteresowania wydawców historycznych podręczników akademickich, zmienił dwukrotnie nazwę: zamiast 'amerykańskich' było przez kilka lat używane słowo 'anglosaskich', a w ostatnich latach 'anglojęzycznych'.

Podstawowym celem projektu jest zmiana negatywnego wizerunku Polski i regionu w historiografii zachodniej i przekazie medialnym. "Jego realizacja odbywa się poprzez rewizję informacji zawartych w uniwersyteckich podręcznikach dotyczących cywilizacji zachodniej czy świata, stanowiących podstawowe źródło wiedzy o historii, społeczeństwach i kulturze krajów Europy i świata – mówi prezes Łazarska. – Teksty zawarte w tych źródłach obowiązują wszystkich studentów, niezależnie od kierunku studiów na terenie Stanów Zjednoczonych i w krajach kultury anglosaskiej. Oprócz wymienionych tekstów poddawane są krytyce ekspertów monografie wykorzystywane na studiach doktoranckich".

Badacze skupiają się głównie na podręcznikach dostępnych w USA. “Amerykańskie podręczniki akademickie historii, które w ponad 95% stanowią przedmiot naszego zainteresowania, są wykorzystywane w college'ach, gdzie studenci mają obowiązkowy półtoraroczny kurs historii świata, w tym cywilizacji zachodu. Zważywszy, że np. w USA studiuje 14 mln studentów, siła oddziaływania projektu jest ogromna – podkreśla Eulalia Łazarska. – Omawiane podręczniki akademickie są używane na studiach magisterskich i doktoranckich, znajdują się również w bibliotekach uniwersyteckich i narodowych w całym świecie”.

Prezes fundacji zaznacza, że Ameryka przez dekady postrzegała Europę i świat "poprzez pryzmat globalnych interesów, w których Polska od czasów Jałty była widziana jako rosyjski satelita. Uległo to zmianie dzięki Solidarności i przystąpieniu Polski do NATO i UE". Dużą rolę odegrała też "niechęć, szczególnie na terenie USA, niektórych środowisk żydowskich do Polski – pamiętanej nie jako raj (Polin) czasów Rzeczypospolitej, ale jako kraj antysemicki okresu międzywojennego i jako kraj, w którym odbył się Holokaust, w czasie którego Polacy, poza wyjątkami, nie zrobili 'wszystkiego' dla ratowania Żydów, a co gorsza, okazali się złymi sąsiadami, zaś po wojnie nie powstrzymali się od pogromów i bezkrwawej, ale brutalnej czystki etnicznej (1968)". Jak twierdzi pani prezes, jednak "ten swoisty, schizofreniczny obraz Polski w oczach intelektualistów żydowskich – najlepsze dla Żydów miejsce przez wieki i kraj XX-wiecznego antysemityzmu – ułatwia nam w czasie obrad i kuluarów odbudowywać prawdziwy wizerunek Rzeczypospolitej Wielu Narodów, jak i dostrzegać przetrwanie jej idei w działalności wielu ludzi ostatnich trzech czy czterech pokoleń".

Eulalia Łazarska mówi, że powodem braku zainteresowania w świecie Polską jest okres rozbiorów i lata dominacji sowieckiej po 1945 r. "Wraz z wyłonieniem się nowożytnych narodów w XIX wieku pojawiły się historie narodowe. Te narody, które dominowały politycznie, zdominowały też historię Europy, i dla Polski w ich wizji przeszłości nie było już miejsca – wyjaśnia. – Przestrzeń zajmowaną wcześniej przez Rzeczpospolitą Obojga Narodów zajęły albo Niemcy, albo Rosja, a sama Rzeczpospolita i narody ją zamieszkujące po prostu nie istniały. Objawiało się to niekiedy tak paradoksalnie, jak stwierdzenie w jednym z anglojęzycznych podręczników do historii średniowiecza, że XIV-wieczni Żydzi z rejonu Nadrenii uciekali na wschód do… Rosji (dopowiedzmy: do państwa, które wówczas nie istniało – istniała Moskwa, a nie Rosja – i które do rozbiorów szczyciło się tym, że na jej 'świętej ziemi' nie ma ani jednego Żyda). Jest to przykład drastyczny, ale ten typ anachronizmów wciąż spotykamy we współczesnych podręcznikach. Jeden ze współorganizatorów konferencji, prof. James Collins z Georgetown University, pisze wręcz o duszącym uścisku XIX wieku, który ma wpływ na myślenie historyczne do dzisiaj. W tak podstawowych hasłach, jak parlamentaryzm, nie występuje sejm polski, który przecież działał dłużej niż podobne instytucje w większości krajów europejskich – zaznacza rozmówczyni "Nowego Dziennika". – Pozycja naszego kraju, jednego z pierwszych, w którym uformowało się społeczeństwo obywatelskie (XVI w.), i jednego z nielicznych, w którym trwało ono tak długo (XVI-XVIII w.), nie istnieje w tych opracowaniach. Pomija się też zupełnie znaczenie staropolskiej myśli politycznej i działania Polaków w budowie podstaw demokratycznego liberalizmu europejskiego i demokratycznej myśli narodowej, co ówcześnie stanowiło wzór dla innych krajów europejskich. Te fakty są zapomniane lub nierozumiane przez ogół historyków światowych”. Eulalia Łazarska dodaje, że wciąż nagminne jest obciążanie Polaków za holokaust. “Zastępowanie słów 'zbrodnie niemieckie' przez 'zbrodnie czy obozy śmierci hitlerowskie czy nazistowskie' zajęło sporo czasu, ale w obecnej naukowej, eseistycznej i artystycznej narracji ani naród niemiecki, ani naród rosyjski nie są współodpowiedzialni za zbrodnie Hitlera lub Stalina. Ani naród niemiecki, ani naród rosyjski nie są widziani jako współwinowajcy okrutnej śmierci milionów ofiar Treblinki, Bełżca, Auschwitz-Birkenau, Magadanu, Workuty czy Karagandy. Natomiast w 'jakiś', zdawałoby się niepojęty, sposób ich miejsce zajmują Polacy".
W projekcie, jak wskazuje nazwa, uwzględniana jest historia Europy Środkowo-Wschodniej, w tym głównie tradycje Rzeczypospolitej Obojga Narodów, tak ważny okres w kształtowaniu cywilizacji europejskiej, którą współtworzyliśmy wraz z sąsiednimi krajami. "Obok stereotypów największym problemem naszej części Europy jest nasza nieobecność” – twierdzi Łazarska. Powodem tych problemów jest niewiedza. “Brak zainteresowania naukowców amerykańskich Europą Środkowo-Wschodnią oraz niedobór materiałów traktujących o tej części Europy dostępnych w języku angielskim powodują, iż autorzy nie posiadają podstawowej wiedzy na temat naszego regionu. Ponadto fakt, iż szerzej dostępne są przekłady z opracowań rosyjskich i sowieckich oraz niemieckich sprawia, że na amerykańskie środowisko naukowe w wyraźny sposób ma wpływ pochodząca właśnie stamtąd niekorzystna dla Polski interpretacja historyczna. W tym kontekście oddziaływanie na światową opinię publiczną poprzez kręgi opiniotwórcze, jakimi niewątpliwie są akademicy, jest sprawą wielkiej wagi” – przekonuje prezes fundacji.

Eulalia Łazarska zaznacza, że fundacja nie walczy z przekłamaniami pozwami sądowymi. “Nasi eksperci są doceniani za wiedzę historyczną i uzupełnienia są chętnie czynione. Najlepszym dowodem są propozycje wydawców akademickich z Harvardu, Oxfordu czy Pittsburgha dla naszych stałych ekspertów publikacji ich książek w USA” – mówi Eulalia Łazarska. Jak wyjaśnia, w projekcie uczestniczyło do tej pory ze swoim finansowym wkładem państwo polskie, jednak obecnie finansowanie jest pod znakiem zapytania. “W tym roku, pomimo przeprowadzonego już seminarium, brakuje nam ok. 180 tys. złotych na pokrycie kosztów spotkania. Podczas rządów PO coraz trudniej było uzyskać fundusze na projekt”.
Obecnie w Ministerstwie Edukacji i Szkolnictwa Wyższego trwają rozmowy na temat dofinansowania kolejnej części projektu.

POLSKI AMBASADOR PROJEKTU W AMERYCE

Jednym z koordynatorów projektu na terenie USA jest prof. Andrzej Kamiński z Georgetown University w Waszyngtonie. W swojej działalności naukowej pół roku spędzał w Polsce, a pół roku w USA. "W czasie jednego z pobytów w kraju, który był poświęcony mojej pracy nad możliwością wprowadzania anglojęzycznych programów w Polsce i przejścia jednej ze szkół wyższych – Uczelni Łazarskiego – na typ szkoły amerykańskiej, stworzyłem Instytut Przestrzeni Obywatelskiej i Polityki Publicznej na tymże uniwersytecie. Kierując tym instytutem, złożyliśmy w 2006 roku ofertę w konkursie ogłoszonym przez MSZ. Tak to się wszystko zaczęło – mówi profesor Kamiński i wyjaśnia, jak narodził się pomysł współpracy w tym projekcie z Georgetown University. – Startując w tym konkursie zapytałem kilku moich przyjaciół w USA o możliwość rozszerzenia tego zagadnienia na kilka uniwersytetów, ale zaczynając oczywiście od Georgetown. Kilku kolegów od razu się przyłączyło – wciąż mam z nimi kontakt i wciąż współpracujemy. Udział uniwersytetu w Georgetown głównie polegał na tym, że pozwalano mi przez trzy lata pracować pół roku w Polsce, co ułatwiło na pewno dalsze działanie. Co więcej, moi koledzy w Georgetown na tyle byli tym zainteresowani, że sami zgłaszali swoje książki do rozpatrzenia w czasie naszej konferencji prowadzonej w Polsce. Ich przykład zachęcał innych amerykańskich uczonych, którzy często są nieufni wobec spraw polskich, żeby się angażować w ten projekt. Dzięki temu w jednym roku udało mi się zorganizować konferencję, na której omawialiśmy głównie amerykańskie publikacje dotyczące Niemiec, pisane przez amerykańskich specjalistów od spraw niemieckich. Udało się to samo zrobić z publikacjami o Rosji, w których, jak wiadomo, Katyń wciąż funkcjonuje bez określenia sprawców, a także z publikacjami dotyczącymi żydów wschodnioeuropejskich” – opowiada prof. Kamiński.

Nie tylko amerykańskie podręczniki są opiniowane podczas konferencji, chociaż podstawą były podręczniki wydawane w USA. "Zaczęliśmy od publikacji 'Western Civilizations', bardzo ładnie wydanej książki o objętości 1000 stron i posiadającej 3000 pięknych ilustracji, nie ma jednak wśród nich ani jednego zdjęcia z naszych terenów – wspomina nasz rozmówca. – To mnie przeraziło i tym się zająłem. Aktualne wydanie tej publikacji można zobaczyć w księgarni już od kilku miesięcy. Jego autorzy byli na naszych konferencjach i przedstawiali swój tekst. Porównanie tego sprzed 10 lat a obecnego jest widoczne na pierwszy rzut oka. W poprzednich Polska nie istniała, a jeśli istniała, to była zacofana, cechował ją brak tolerancji i agresja wobec Żydów. W tej chwili, gdy otworzymy podręcznik, zobaczymy, że w Polsce jest Zamość, Wawel, kaplica Jagiełły w Lublinie i że Polska jest krajem, który wprowadził demokratyczne zasady już w XVI wieku. Każdy, kto to zobaczy, będzie widział, jakie są skutki działania naszego programu” – mówi prof. Kamiński. Dodaje, że obecnie najwięksi wydawcy na światowych rynkach zgłaszają swoje książki na konferencję, która odbywa się w Polsce. “Ja się koncentruję obecnie na manuskryptach – wyjaśnia – to znaczy na książkach, które jeszcze nie były drukowane, a które wkrótce pójdą do druku. Nim to się stanie, wydawcy z Pittsburgha, Oxfordu czy Harvardu zgłaszają je do nas mówiąc: to są książki, które chcielibyśmy wydać, i dotyczą Europy Wschodniej. Czy możecie je sprawdzić? Oczywiście, że chciałbym wziąć wszystkie, ale to zależy od funduszy, które w Polsce uda się zebrać, by prace tych wszystkich autorów przeczytać”.

Źródło: Nowy Dziennik